Ekspert radzi

Koniec roku to czas podsumowań i wytęsknionego wypoczynku po trudach ostatnich miesięcy. Zawsze po świętach, a przed nowym rokiem, staram się wyciszyć, odpocząć, aby otworzyć się na to, co przyniesie kolejny rok.

 

 

W tym roku po naradach, postanowiłysmy z Moniką spędzić ten czas z dala od technologii i nowoczesności i zasmakować się w  miejscu, którego atmosfera jest iście królewska. Bo po takich trudach, które zaserwowałyśmy sobie w tym roku, należy nam się czerwony dywan, śniadanie do łóżka i moc relaksu. Długo się nie zastanawiałyśmy. Wybór padł na  Hotel St. Bruno w Giżycku.

 

 

Nadal, gdy o nim pomyślę, czuję, że chcę tam wrócić, bo drogie koleżanki, niecodziennie mogę być księżniczką na Zamku! Tak! Dobrze czytacie, bo hotel St. Bruno, to zamek sięgający czasów Krzyżackich, a noc spędzona w nim choć jedna, ma w sobie ogromny czar i magię.

 

Co mówią o sobie?

 

Hotel St. Bruno powstał w stylowo odrestaurowanym krzyżackim zamku, którego historia sięga XIV wieku. Na przestrzeni tych kilkuset lat, budowla zmieniała swój wygląd i przeznaczenie. Pierwotnie wzniesiona przez Krzyżaków obronna twierdza pełniła funkcje renesansowej myśliwskiej rezydencji książąt, po 1850 roku – siedziby dowództwa Twierdzy Boyen.

 

A jeśli Cię to zaciekawiło, więcej informacji znajdziesz TUTAJ.

 

Ponoć jak wchodzimy w Nowy Rok, taki cały kolejny rok i jeśli to prawda, to 2018 rok dla mnie i Moniki będzie cudowny! A czemu? Bo stary rok żegnałysmy w miejscu, które przyprawia o szybsze bicie serca i długo nie daje o sobie zapomnieć!

 

 

Miałam przyjemność nocować w pokoju, który miał antresolę wspartą belkami, które wspierały kiedyś wnętrze zamku. Zasypiając, prawie słyszałam kroki dobrego ducha tego zamku, który dba, aby klienci przeżyli tu niezapomniane chwile i choć na chwilę oderwali od nowoczesności oraz technologii.

 

 

To oderwanie od pędu życia i stresu gwarantuje Strefa Spa, znajdująca się w tymże obiekcie, która dopieszczona jest do granic możliwości. Można skorzystać ze strefy relaksu w pojedynkę, bądź dzielić go wspólnie z ukochaną osobą, przez co wyjazd jest jeszcze bardziej przyjemny i niezapomniany.

 

W basenie i saunie, które również należą do części wypoczynkowej można się zrelaksować totalnie! Idealnie podgrzane powietrze spowodowało, że po szaleństwach w basenie uciełyśmy sobie przyjemną drzemkę przed balem sylwestrowym, korzystając z leżaków, które stanowią część wyposażenia.

 

 

Niewątpliwe najważniejsza i oczekiwaną częścią tego wypadku za miasto był bal sylwestrowy, którego oprawa była niesamowita! Świetnie dobrana muzyka, światła, pyszne jedzenie oraz sympatyczni uczestnicy, spowodowały, że bawiłyśmy się jak księżniczki wraz z naszymi rycerzami, bo nie wspominałam, że mężów wziełyśmy ze sobą, aby wspólnie spędzić te chwile. Aby odpocząć nieco dłużej zdecydowałyśmy się spędzić w hotelu prawie 3 dni. I było warto, ponieważ obsługa kompleksu była nienaganna. Witała przy pysznym śniadaniu, a żegnała po sutej, polskiej obiadokolacji.

 

 

W pokojach czysto i co zaskoczyło mnie totalnie, przyjemnie ciepło. A czemu zaskoczyło? Bo zamek jest naprawdę ogromny, wysokie sufity i ogrzanie takiej przestrzeni, stanowi nie lada wyzwanie dla obsługi hotelu. A w każdym pomieszczeniu było właśnie przytulnie i ciepło.

Niewątpliwym atutem tego miejsca, jest możliwość spędzenia czasu, z całą rodziną. Pokój zabaw i animacje dla dzieci – zapewnione! Bardzo zaskoczył mnie fakt, że podczas balu dla dorosłych odbywał się równolegle bal sylwestrowy dla ich pociech. Jeśli nie mamy możliwości zostawić dzieci w domu i udać się  na wyjazd, taka opcja jest naprawdę świetna!

 

My byłyśmy akurat bez dzieci, ale poznałyśmy na miejscu małżeństwa, które bawiły się z nami świetnie, bo mówiły, że zaglądały do dzieci, i to poczucie, że są świetnie zaopiekowane, pozwalało im się świetnie bawić. Czyli informacja prosto od klientów 😉

 

To miejsce jeszcze na długo zostanie  w naszej pamięci, jako miejsce, do którego z przyjemnością chce się wracać. Bo każda z nas w głębi duszy, chce się znaleźć na zamku i poczuć, jak księżniczka! A jeśli ma jeszcze swojego rycerza, to już nic więcej do szczęścia nie potrzeba!